RT API do ERP, czyli kliniczny przypadek nieporozumienia
Kiedy pięć lat temu wchodziłem do sali konferencyjnej szpitala powiatowego jako wdrożeniowiec ERP, miałem w oczach błysk, w plecaku laptopa, a w głowie cały pakiet słownictwa branżowego po którym moi rozmówcy mieli poznać, że reprezentuję sobą wyższy poziom profesjonalizmu. Jak się okazało miałem ze sobą coś jeszcze: klątwę wiedzy.
Case study: wdrożenie ERP w szpitalu
Projekt był relatywnie prosty. System typu ERP miał zostać wdrożony w pierwszej kolejności w księgowości i zintegrowany z apteką, a potem z pozostałymi działami i laboratorium. Do tego interfejsy, migracja danych, szkolenia. Z mojego punktu widzenia nic niezwykłego. I wtedy, na jednym z pierwszych spotkań zespołu, na którym gościnnie pojawił się ordynator neurologii, zdarzyła się taka sytuacja.
Zacząłem pewnie:
– Musimy przyspieszyć wdrożenie ERP, bo bez tego nie ruszymy z integracją API.
Ordynator zmarszczył brwi.
– Przepraszam, ale ERP wykonujemy w pracowni EEG. I nie bardzo rozumiem, gdzie jest problem z API - są przecież opisane w dokumentacji.
Zdębiałem. Z perspektywy czasu to było piękne. Dwóch dorosłych ludzi, wykształconych, mówiących tym samym językiem, kompletnie mijających się znaczeniami w połowie zdania. Ja mówiłem o systemie zarzadzania przedsiębiorstwem i interfejsie programistycznym, a on o potencjałach wywołanych i aktywnych składnikach leków. Obaj byliśmy przekonani, że to oczywiste.
Kiedy obecny przedstawiciel szpitalnego IT tłumaczył ordynatorowi różnice między jego a moim ERP niezrażony próbowałem odzyskać kontrolę nad narracją.
– Musimy skrócić RT, bo zespół narzeka.
Ordynator prawie wstał.
– Jak to skrócić radioterapię?!
I zanim jeszcze skończył tłumaczenie, że nie chodziło o leczenie onkologiczne tylko o czas reakcji na wiadomości między zespołami, ja zdążyłem już wspomnieć, że jak skończymy ten etap integrujemy ERP z LIS.
– Z zespołem zamknięcia?
Jedno spotkanie. Trzy nieporozumienia. Jedna kompromitacja. Wtedy też dowiedziałem się, że LIS to nie tylko Laboratory Information System, ale też Locked-in syndrome.
Co poszło nie tak?
Technicznie – nic: projekt ostatecznie dowieźliśmy, integracje działały, budżet się spiął… ale dla mnie, tamtego dnia – wszystko. Uświadomił mi to po spotkaniu wspomniany szef IT. Każde moje zdanie było skrótem myślowym. Każdy akronim miał „oczywiste” znaczenie. Niestety oczywiste tylko dla mnie i dla niego. Kliniczny przypadek klątwy wiedzy. Dopiero tam zrozumiałem, że branżowy slang to waluta lokalna. Poza własną bańką przestaje być środkiem płatniczym.
Od tamtej pory mam taką zasadę:
Pierwsze użycie skrótu = pełne rozwinięcie.
Drugie użycie = upewnienie się, że wszyscy wiedzą o czym mówię.
Trzecie użycie = dopiero wtedy skrót.
Bo skróty skracają zdania, ale potrafią dramatycznie wydłużyć projekty.
Prima Aprilis. Niepoważnie o poważnym temacie.
Historia została w całości zmyślona i jakiekolwiek podobieństwo do realnych osób lub wydarzeń jest przypadkowa, chcieliśmy jednak zwrócić uwagę na problemy w komunikacji między specjalistami różnych branż. Klątwa wiedzy może spaść na każdego, a z drugiej strony, to żadna ujma pytać i wyjaśniać nieścisłości. Dlatego jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Produkcja.NET – po prostu pytaj.
(Chyba, że masz na myśli produkcję neurofilowych pułapek zewnątrzkomórkowych - Neurofil Extracellular Traps – to w tym temacie niestety nie jesteśmy w stanie pomóc)