Loading...
RT API do ERP, czyli kliniczny przypadek nieporozumienia
01 kwi 2026

RT API do ERP, czyli kliniczny przypadek nieporozumienia

Kiedy pięć lat temu wchodziłem do sali konferencyjnej szpitala powiatowego jako wdrożeniowiec ERP, miałem w oczach błysk, w plecaku laptopa, a w głowie cały pakiet słownictwa branżowego po którym moi rozmówcy mieli poznać, że reprezentuję sobą wyższy poziom profesjonalizmu. Jak się okazało miałem ze sobą coś jeszcze: klątwę wiedzy.

Case study: wdrożenie ERP w szpitalu

Projekt był relatywnie prosty. System typu ERP miał zostać wdrożony w pierwszej kolejności w księgowości i zintegrowany z apteką, a potem z pozostałymi działami i laboratorium. Do tego interfejsy, migracja danych, szkolenia. Z mojego punktu widzenia nic niezwykłego. I wtedy, na jednym z pierwszych spotkań zespołu, na którym gościnnie pojawił się ordynator neurologii, zdarzyła się taka sytuacja.

Zacząłem pewnie:

Musimy przyspieszyć wdrożenie ERP, bo bez tego nie ruszymy z integracją API.

Ordynator zmarszczył brwi.

Przepraszam, ale ERP wykonujemy w pracowni EEG. I nie bardzo rozumiem, gdzie jest problem z API - są przecież opisane w dokumentacji.

Zdębiałem. Z perspektywy czasu to było piękne. Dwóch dorosłych ludzi, wykształconych, mówiących tym samym językiem, kompletnie mijających się znaczeniami w połowie zdania. Ja mówiłem o systemie zarzadzania przedsiębiorstwem i interfejsie programistycznym, a on o potencjałach wywołanych i aktywnych składnikach leków. Obaj byliśmy przekonani, że to oczywiste.

Kiedy obecny przedstawiciel szpitalnego IT tłumaczył ordynatorowi różnice między jego a moim ERP niezrażony próbowałem odzyskać kontrolę nad narracją.

Musimy skrócić RT, bo zespół narzeka.

Ordynator prawie wstał.

Jak to skrócić radioterapię?!

I zanim jeszcze skończył tłumaczenie, że nie chodziło o leczenie onkologiczne tylko o czas reakcji na wiadomości między zespołami, ja zdążyłem już wspomnieć, że jak skończymy ten etap integrujemy ERP z LIS.

Z zespołem zamknięcia?

Jedno spotkanie. Trzy nieporozumienia. Jedna kompromitacja. Wtedy też dowiedziałem się, że LIS to nie tylko Laboratory Information System, ale też Locked-in syndrome.

Co poszło nie tak?

Technicznie – nic: projekt ostatecznie dowieźliśmy, integracje działały, budżet się spiął… ale dla mnie, tamtego dnia – wszystko. Uświadomił mi to po spotkaniu wspomniany szef IT. Każde moje zdanie było skrótem myślowym. Każdy akronim miał „oczywiste” znaczenie. Niestety oczywiste tylko dla mnie i dla niego. Kliniczny przypadek klątwy wiedzy. Dopiero tam zrozumiałem, że branżowy slang to waluta lokalna. Poza własną bańką przestaje być środkiem płatniczym.

Od tamtej pory mam taką zasadę:

Pierwsze użycie skrótu = pełne rozwinięcie.
Drugie użycie = upewnienie się, że wszyscy wiedzą o czym mówię.
Trzecie użycie = dopiero wtedy skrót.

Bo skróty skracają zdania, ale potrafią dramatycznie wydłużyć projekty.

Prima Aprilis. Niepoważnie o poważnym temacie.

Historia została w całości zmyślona i jakiekolwiek podobieństwo do realnych osób lub wydarzeń jest przypadkowa, chcieliśmy jednak zwrócić uwagę na problemy w komunikacji między specjalistami różnych branż. Klątwa wiedzy może spaść na każdego, a z drugiej strony, to żadna ujma pytać i wyjaśniać nieścisłości. Dlatego jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Produkcja.NET – po prostu pytaj.

(Chyba, że masz na myśli produkcję neurofilowych pułapek zewnątrzkomórkowych - Neurofil Extracellular Traps – to w tym temacie niestety nie jesteśmy w stanie pomóc)

Źródło:

Góra